Królowie Wyldu





Tytuł: Królowie Wyldu
Autor: Nicholas Eames
Data publikacji: 30.10.2018
Gatunek: Fantasy
Ilość stron: 528



Całkowitym przypadkiem natrafiłam na debiut Nicholasa Eamesa. Zaintrygowana okładką i opisem wydawcy, postanowiłam zrobić sobie przerwę od książek młodzieżowych i dać szansę bohaterom ciut dojrzalszym. Cieszę się z podjętej decyzji, ponieważ autor zawarł dokładnie taki rodzaj humoru i sarkazmu, jaki mi najbardziej przypada do gustu! 


Niegdyś Saga siała postrach w całym Wyldzie. Klasyczny obraz dobrze prosperujących młodych mężczyzn, mordujących potwory na zlecenia, pijących i korzystających ze swojej popularności. Grupa najemników, która lata chwały i świetności ma dawno za sobą, prowadzi obecnie walkę ze skrzypiącymi kolanami i bólem pleców. Nasi wymuskani bohaterowie się rozpili, przytyli i przede wszystkim zestarzeli. Wspomnienia mrocznego i cholernie groźnego Wyldu nawiedzają ich w snach i żaden z nich nawet nie myśli o możliwości powrotu do polowania na potwory. Tak jest, do czasu, gdy córka byłego lidera Sagi, Rose, zostaje uwięziona w obleganym przez hordę mieście. Clay Cooper ani myśli nigdzie się wybierać. Prowadząc szczęśliwe życie z żoną i córeczką, mężczyzna ma dość wrażeń. Gdy u jego drzwi pojawia się stary kompan, Gabriel z prośbą o pomoc, licząc na ponowne zebranie ich grupy, Cooper kategorycznie odmawia. Martwi się o swoją rodzinę, bo plan odbicia Rose wydaje się być misją samobójczą. Sumienie Claya szybko daje o sobie znać, gdy jego kilkuletnia córka zadaje mu kluczowe pytanie: "Ale gdyby to o mnie chodziło, tatusiu, tobyś pojechał?" Chcąc nie chcąc, emerytowany najemnik powraca, by pomóc Gabrielowi zebrać drużynę i uratować Rose.


"Cooper uśmiechnął się jak człowiek, który wygrał właśnie konkurs zatytułowany 
"Kto ma najbardziej przesrane życie""



Fabuła skupia się na podróży piątki przyjaciół przez groźne lasy i góry, więc tym samym jest stosunkowo łatwo przewidywalna. Wartkość akcji i potężna dawka ciętego humoru, którą autor doprowadził do perfekcji w zupełności to zrównoważyły. Bohaterowie rzucali tak zabawnymi komentarzami, że niejednokrotnie głośno śmiałam się przy tej lekturze.


Śledzimy historię z punktu widzenia "Wolnorękiego" Claya, z jego niezwykłą tarczą, chęcią powrotu do domu i nutą realistycznego pesymizmu. Nie można się mu dziwić, bo w czasie drogi na drugi koniec Wyldu, Saga napotyka mnóstwo kłopotów i wielokrotnie zmuszona jest zmieniać ułożony wcześniej plan. Kiedy wszystko dookoła chce Cię zabić, to aż cud, że zmęczeni i naznaczeni śladem czasu wojownicy wychodzą ze wszystkich potyczek (niemal) cali. Obserwując ich pasma niepowodzeń, dochodziłam do wniosku, że musieli mieć ogromnego pecha i jednocześnie wielkie szczęścia, że mimo ocierania się o śmierć, udało się im jej unikać.


Mogłoby się wydawać, że taka historia potrafi znużyć, ale mija się to z prawdą. Eames upakował masę przygód na drodze protagonistów i non stop zaskakiwał mnie kolejnymi przeszkodami w tej wyprawie. Przy każdym napotkanym potworze, czy sytuacji, która wydawałaby się bez wyjścia, poznajemy lepiej wszystkich bohaterów z osobna i ich charakterystyczne zachowania w obliczu niebezpieczeństwa.


Nasza główna postać, Clay, nie ukrywa tego, że część sytuacji go przerasta. Narzeka na swój wiek, strzykanie w kręgosłupie, czy zardzewiałe umiejętności walki. Piszczy jak dziewczynka, walczy nie do końca uczciwie, ale zawsze staje murem za swoimi kompanami, bez względu jak beznadziejna mogłaby się wydawać szansa na ich uratowanie. Rozumiałam jego dylematy moralne i nieustającą walkę o zachowanie uczciwości i człowieczeństwa w świecie pełnym monstrów, do których tak łatwo byłoby się upodobnić.


Zdecydowanym ulubieńcem był szalony mag - Korg, w starej jednoczęściowej piżamie, w wiecznym poszukiwaniu lekarstwa na nieuleczalną chorobę, zgniliznę. Śmieszny starzec z siwą brodą, który przeżył sporo cierpienia, ale nie traci swojego zaraźliwego optymizmu, gotowy wesprzeć członków Sagi swoimi magicznymi ustrojstwami, które często okazują się wadliwe, a jeszcze częściej wyrywają ich z opresji. Chętnie wyruszył, by pomóc Rose, mając nadzieję, że po drodze uda mu się znaleźć sposób walki z chorobą i spotkać sowomisia, który rzekomo nie istnieje.


Po dłuższym zastanowieniu, na pierwsze miejsce ulubionych bohaterów dostały się...

  [UWAGA, SPOILER]


Znalezione obrazy dla zapytania owlbear kings of the wyld
Oficjalna ilustracja od Scott McCauley
SOWOMISIE! Odnalezienie ich przez Korga było chyba najlepszym momentem całej historii!


Zostałam wciągnięta w zakamarki Wyldu i nie chciałam opuszczać tej krainy, dopóki nie poznam wszystkich jej sekretów. Najemnicy stanowili tak miłych, radosnych i jednocześnie szalenie niebezpiecznych towarzyszy, że chętnie poczytałabym o ich przyszłych lub tych przeszłych podbojach. Książka była niezwykle ciekawa, z zapartym tchem śledziłam poczynania Claya Coopera i reszty Sagi, kibicując im całym sercem, by udało im się odnaleźć Rose, zanim będzie za późno.


Niecierpliwie czekam na kolejną część tej serii i możliwe przyszłe pozycje od Nicholasa Eamesa, gdyż niezmiernie spodobał mi się jego styl pisania i kreowania świata. "Królowie Wyldu" trafiają do moich niezaprzeczalnych ulubieńców!

Komentarze

  1. Fantasy nie dla mnie, ale polecę mężowi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością przypadnie mu do gustu! :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Oj to zupełnie nie mój klimat, ale mojego męża jak najbardziej! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubi dużą dawkę humoru, to z pewnością mu się spodoba! :)
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  3. Myślę, że ta pozycja książkowa spodobałaby się mojemu tacie. On lubi takie klimaty :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z całą pewnością! Autor wykonał świetną robotę w kreowaniu unikatowych bohaterów :)

      Usuń
  4. Serdecznie polecam ci także ,, drużynę" Johna Flanagan'a, osobiście zakochałem się w tych klimatach i nie mogłem oderwać przez 3 części

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę sprawdzić, może również się wciągnę :)

      Usuń
  5. Nie przepadam za taką literaturą - ale mam wśród znajomych kilku pasjonatów, którzy daliby się za nią pokroić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie to jest piękne w książkach, każdy znajdzie coś dla siebie :)

      Usuń
  6. Lubię książki fantasy i myślę, że ta mogłaby przypaść mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla fana fantasy to obowiązkowa pozycja :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Z opisu wynika, że książka jest bardzo fajna. Jak kiedyś znajdę czas to po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie przepadam za taką fantastyką, ale zrobienie stetryczałych staruszków bohaterami akcji musiało wypaść świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł był nietypowy, ale zadziwiająco dobrze wykonany :)
      Warto przełamywać stereotypy :)

      Usuń
  9. Już wiem, co będę robić po maturce :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty