Muse of Nightmares




Tytuł: Muse of Nightmares
Autor: Laini Taylor
Data publikacji: 02.10.2018
Gatunek: Fantasy
Ilość stron: 514



Ledwo ukończyłam "Marzyciela", byłam pewna, że muszę się dowiedzieć, jak potoczy się historia walecznego marzyciela i Zapomnianego Miasta. Choć od polskiej premiery tego tytułu dzielą nas zaledwie tygodnie, sięgnęłam po wersję anglojęzyczną, bo z cierpliwością u mnie na bakier. Jeżeli nie czytaliście poprzedniego tytułu tego cyklu, koniecznie zapoznajcie się z jego recenzją, zanim przeczytacie poniższy artykuł, ponieważ  mogą pojawić się spoilery ważnych dla fabuły wydarzeń.


Rozpoczynamy historię zaraz po dramatycznych scenach z zakończenia prequelu. Zdruzgotany Lazlo, walczy, aby zachować ducha swojej ukochanej. Wszyscy bohaterowie, "boskie pomioty" i zwyczajni ludzie, stoją na granicy wybuchu agresji i wojny. Losy Szlochu zależą teraz wyłącznie od małej Mynii, która utrzymuje duszę Sarai przed zniknięciem z tego świata. Protagoniści muszą odnaleźć klucz do porozumienia i załagodzenia konfliktu, który napędzany był dziesięcioleciami nienawiści. Muszą dokonać tego szybko, gdyż chęć zemsty gotuje się w żyłach małej dziewczynki. Szloch może nie przetrwać jej gniewu i ataku setek widmowych żołnierzy. Czy zdążą znaleźć rozwiązanie tej sytuacji, zanim będzie za późno?


Równolegle obserwujemy losy bliźniaczek, Kory i Novy, które w zupełnie innym świecie, muszą radzić sobie po stracie matki, zabranej, aby służyć bóstwom za sprawą swoich mocy. Dziewczęta pragną wyrwać się z przerażającej codzienności, gdzie macocha przemocą zmusza je do niewolniczej pracy i gdzie po osiągnięciu odpowiedniego wieku, zostałyby sprzedane za grosze dowolnemu mężczyźnie. Gdy lud Mesarthim przybywa, aby wybrać kolejne osoby obdarzone mocą, bliźniaczki dostają się na statek. Czy ich losy potoczą się tak, jak sobie to wyobrażały?


“I would have chosen you, if they had let me choose.”



Sposób, w jaki te dwie, z pozoru zupełnie różne, historie, zostały ze sobą połączone jest niesamowity. Zyskujemy odpowiedzi na wszystkie nurtujące nas pytania, które narodziły się po przeczytaniu "Marzyciela". Autorce udało się stworzyć spójną całość, która wydawała się idealnie logiczna. 


Laini Taylor stworzyła cudownych bohaterów. Każdy z nich, niezależnie od swojej roli, został solidnie wykreowany. Wpływ ogromnej mocy i idącej za nią władzy, mógł odmienić młodego bibliotekarza. Lazlo jednak pozostał takim, jakim go zapamiętaliśmy, uczuciowym, altruistycznym i zawsze uczciwym. Nawet w najtrudniejszych sytuacjach, nie pozwolił, aby gniew nad nim zapanował. Pozostał idealnym, nieidealnym sobą, którego z łatwością da się pokochać.


Śledziłam smutki, radości, przemiany i ponowne spotkania, miłość intymną i miłość rodzicielską, a wszystkie z tych uczuć tak realne, że niemal rzeczywiste. Postaci uczą się kochać, walczą z własnym sumieniem i odkrywają nowy sposób patrzenia na świat. Miałam ochotę znaleźć się razem z nimi w Cytadeli i w Szlochu, aby poznać każdą osobę bliżej. Niespotykane jest, by autor potrafił stworzyć codzienne, proste życie, jednocześnie owijając je nutą magii, tak, aby czytelnik poczuł, że znajduje się wśród barwnych ulic wyśnionego miejsca, gdzie on sam przeżywa najdoskonalszą przygodę swojego życia.


Książka stanowi uosobienie marzenia. Angażujemy się coraz intensywniej w pragnienia Lazlo, potem Sarai, a na końcu każdego z zapoznanych osób. Kibicujemy im, wspieramy ich i marzymy, aby wszystko potoczyło się pomyślnie i nikomu nie stała się krzywda. 


“There comes a certain point with a hope or a dream,
 when you either give it up or give up everything else.
 And if you choose the dream, if you keep on going,
 then you can never quit, because it's all you are.” 



Nie sądziłam, że autorce uda się mnie zaskoczyć, jednak tak się właśnie stało. Druga część tej serii podobała mi się dużo bardziej od pierwszej! Zakończenia otwarte nigdy nie były moją bajką, ale muszę przyznać, że w przypadku tego tytułu, stanowiło ono najlepsze rozwiązanie. Kończąc "Muse of Nightmares" byłam wewnętrznie rozdarta, ogarniała mnie radość, że bohaterowie nie będą musieli przeżywać więcej smutków i niepomyślności, ale jednocześnie poczułam tęsknotę, za tym, że moja historia z magicznym światem dobiegła końca. 



Ocena końcowa

Komentarze

  1. A ja dawno nie czytałam żadnych książek ajj

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może czas, by po jakąś sięgnąć? Jakie gatunki lubisz? 😊

      Usuń
  2. Aż tak dobre? Zachęcające, nie powiem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, Taylor potrafi pozytywnie zaskoczyć swoimi tytułami 😉

      Usuń
  3. Zachęcająca recenzja. Ciekawe czy mi tak samo jak Tobie spodoba się książka. Muszę mieć Twoją stronę na oku:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podobają mi się cytaty po ang, bo zgaduje że to oryginalny język więc... znaczenie stokroć lepsze :D Ciekawie też napisane za co wielkie dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, czytałam wersję angielską, bo nie mogłam się doczekać na polską (premiera w okolicach lutego) Dziękuję za miłe słowa <3

      Usuń
  5. Czasami tłumaczenia wypaczają sens i to co autor miał na myśli, więc wersje angielskie są nawet lepszym wyborem, i jak można język szkolić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Odkąd zaczęłam sięgać również po pozycje anglojęzyczne, jestem dużo bardziej obeznana z językiem :)

      Usuń
  6. Ja też już nie mogę się doczekać drugiego tomu, ale zaczekam aż wyjdzie po polsku. W pracy dość już mam wspólnego z angielskim :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie kontaktów z anielskim nigdy nie będzie dość. Uwielbiam ten język, więc staram się go wprowadzać w pozycjach, które czytam. Zaletą jest to, że książkowe premiery zwykle są dużo wcześniej :)

      Usuń
  7. Pozycja wydaje się być interesująca. Już nawet nie pamiętam kiedy czytałam jakąś książkę w orginale (oczywiście język polski się nie liczy:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym wypadku była to pamiątka z wycieczki do Londynu. Zwykle nie kupuję drobiazgów, więc, gdy zobaczyłam ten tytuł, nie mogłam się oprzeć ;) Wyszło na to, że czytane w oryginale :D

      Usuń
  8. Już od wielu miesięcy ubolewam nad brakiem czasu na czytanie. Nadmiar obowiązków robi swoje, a stosik książek do przeczytanie stale rośnie... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj z audiobookami. Wtedy część obowiązków można robić z słuchawkami na uszach ;)

      Usuń
  9. Uwielbiam książki spod pióra Laini Taylor! Cieszę się, że już niedługo polska premiera. <3 Nie mogę się doczekać!

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedyś zaczęłam Marzyciela, ale jakoś nie umiałam się wciągnąć Przede mną na pewno jeszcze jedno podejście, bo dużo osób poleca!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty