Księżycowe Miasto | recenzja



Autor: Sarah J. Maas
Tytuł: Księżycowe Miasto, cz.1 & cz.2
Data publikacji: 20.05.2020
Gatunek: Fantasy
Ilość stron: 1174

Opis fabuły

Bryce Quinlan traci niemal wszystko, co kochała, gdy w jej mieście pojawia się nieznany demon siejący spustoszenie. Upadły anioł Hunt Athalar otrzymuje od Gubernatora propozycję nie do odrzucenia – ma pomóc Bryce wytropić złoczyńcę. W zamian odzyska swoją wolność. Bryce i Hunt zagłębiają się w najskrytsze zakamarki miasta. Odkrywają mroczną siłę zagrażającą porządkowi wszechrzeczy oraz znajdują w sobie płomienną pasję, która może wyzwolić ich oboje, jeśli tylko jej na to pozwolą.

Opinia

Nie oczekiwałam wiele od nowej powieści Maas. Do "Księżycowego Miasta" podeszłam sceptycznie, z obawy przed rozczarowaniem. Lunathion, miasto, w którym rozgrywa się akcja, znacznie odbiega od niemal pradawnego świata fae z jej poprzednich utworów. Tym razem współczesność została wymieszana z magicznymi realiami życia istot nie z tego świata. Muszę przyznać, że naprawdę spodobała mi się ta mieszanka.


"Księżycowe Miasto" ze względu na objętość zostało podzielone na dwie części. Podczas czytania pierwszej z nich dopiero zaczynałam się wciągać w prezentowaną historię. Wiele się działo, ale mimo tego akcja, zdominowana szczegółowym śledztwem, wydawała się dość powolna. Po dotarciu do drugiego tomu nabrała ona jednak tempa. Wtedy kompletnie przepadłam! Przerzucałam stronę za stroną, zaintrygowana odkrywanymi informacjami. Fabuła była dość skomplikowana. Pojawiało się wiele zwrotów akcji. Pod sam koniec można było docenić, jak autorka wodziła czytelników za nos. Przybliżając nam niektóre sekrety odciągała nasz wzrok od tego, co faktycznie miało miejsce.


Miałam pewne zastrzeżenia względem postaci. Nie byłam zbyt wielką fanką Bryce. Byłam w stanie zrozumieć jej podejście. Na szczęście im więcej czasu spędziłam w jej towarzystwie tym bardziej się do niej przekonywałam. W końcu zapałałam do niej prawdziwą sympatią. Główna bohaterka przeżyła  wiele trudnych chwil. Nigdzie nie przynależała w pełni, będąc pół fae, pół człowiekiem. Traktowana jak mieszaniec, nie została uznana przez swojego ojca. Tragiczne wydarzenia kompletnie ją odmieniły. Ta drastyczna zmiana sprawiła, że nie myślałam o niej dłużej z niechęcią.


Zdecydowanym plusem tej powieści jest romans, pełen subtelnych zalotów i flirtu. Choć Hunt nie jest moim ulubionym bohaterem, nadal potrafił być uroczy i troskliwy. Tak popularny u autorki motyw erotyki i tym razem był obecny. Pozytywnie mnie jednak zaskoczyło jego natężenie. W porównaniu z pozostałymi książkami, w "Księżycowym Mieście" nie było go aż tak wiele, a kiedy faktycznie się pojawiał, był całkowicie uzasadniony. 


Podsumowując, nowa powieść Maas przypadła mi do gustu bardziej, niż przypuszczałam. Świat przedstawiony, w którym nie brakowało mojej ukochanej magii, wciągnął mnie bez reszty. Z przyjemnością wyruszyłabym na kolejną przygodę ramię w ramię z Bryce Quinlan.


Ocena końcowa

(9/10)

Komentarze

  1. Jestem już po lekturze obu części i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jestem zachwycona :D

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty